W pierwszy weekend października odbyła się 6. runda Driftingowych Mistrzostw Polski w Słomczynie. Podczas zawodów nie brakowało emocji i zwrotów akcji. Bartosz Ostałowski zakończył rywalizację na etapie TOP16, a sobotnie kwalifikacje – na 13. lokacie.

Zawody driftingowe w Słomczynie zawsze stoją na wysokim poziomie sportowym. Kierowcy bardzo dobrze znają trasę, dzięki czemu kibice mogą oglądać świetne przejazdy i emocjonujące pojedynki w parach. Podobnie było i w tym roku. Organizatorzy wprowadzili jednak pewne zmiany dotyczące stref punktowanych w ostatniej części toru.

Sobotnie treningi zostały przeprowadzone w trudnych warunkach, ponieważ trasa była mokra. Na szczęście do południa tor zdążył wyschnąć i przejazdy kwalifikacyjne odbywały się na suchej nawierzchni. W swoim pierwszym biegu punktowanym Bartosz Ostałowski zaliczył wszystkie strefy wytyczone przez sędziów i otrzymał za bieg 77 pkt. Niestety, w drugim przejeździe popełnił błąd zerowy, co drastycznie wpłynęło na średnią punktów i końcowy rezultat. Finalnie Bartosz zajął 13. miejsce w kwalifikacjach.

Właściwa rywalizacja rozpoczęła się w niedzielę podczas finałów w parach. W TOP16 do walki z Ostałowskim stanął Łukasz Wilczek (BMW E46). Warto wspomnieć, że był to już trzeci pojedynek tych zawodników w obecnym sezonie. W pierwszym biegu liderem był Wilczek, a gonił Ostałowski. Obaj kierowcy przejechali poprawnie i otrzymali punkty. Po zamianie miejsc to Bartosz miał nadawać tempo przejazdu. W ostatniej części trasy, tuż przed ostatnim nawrotem Łukasz Wilczek uderzył w bok samochodu Ostałowskiego. Sędziowie podjęli kontrowersyjną decyzję, że to Bartosz za mocno hamował, pomimo, że była tam wytyczona strefa hamowania. W ten sposób Ostałowski odpadł z dalszej rywalizacji.

Po uderzeniu ucierpiał tylny wahacz w samochodzie Ostałowskiego. Natomiast pod maską pojawił się ogień, który został szybko ugaszony przez obsługę techniczną. Jak się później okazało, kawałek gumy wpadł na kolektor i zapalił się. Skończyło się na strachu.

Jestem bardzo rozczarowany werdyktem sędziów. Byłem przekonany, że po tym incydencie to ja przejdę do TOP8. Moi mechanicy rozpoczęli już naprawę auta po zderzeniu, abym mógł kontynuować walkę w parach. Dopiero po chwili otrzymałem wiadomość, że sędziowie zdecydowali, że wygrał mój oponent.  – mówi Bartosz Ostałowski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *